Z ciężkim sercem i mieszanymi uczuciami wstawię tę notkę ale jak mawia guru intelektu: NIE CHCEM lecz MUSZEM gwoli demokracji
Nie jest to moja notka i naprawdę nie wiem co sądzić o tym wszystkim gdy nie ma się dostępu dowodów a chce się coś zrobić dla sprawy trzeba być bardzo ostrożnym w tym co się robi i pisze aby do takich recenzji nie dochodziło. W tym wypadku mogę tylko wyrazić swoje współczucie FYM - owi za całą robotę jaką włożył w tę swoją kultową wręcz "maskirowkę".
Recenzja ksiazki FYM a czyli krotka notka o manipulacji
Czesto w dyskusjach z zakonem maskirowki zadawalam pytanie o ciala na miejscu katastrofy skad sie tam wziely.
Odpowiedzi nie dostalam nigdy, juz w zeszlym roku w dyskusji na wordpress Margotte zwrocila Fym owi uwage, ze dezawuuje zeznania M Wierzchowskiego .
Czy tylko Wierzchowskiego?
Poniewaz na miejscu byl rowniez min Sasin ,ktory rowniez mowil o cialach na Siewiernym wiec jego FYM wzial na celownik.
Tutaj juz nie bylo dezawuowania tutaj juz padaly oskarzenia .
Oskarzenia przedziwnej tresci , poczawszy o to, ze minister Sasin powinien zadzwonic a to na Siewiernyj a to na Okecie, nie dzwonil, a FYM by zadzwonil naturalnie .
Pojawily sie idiotyczne oskarzenia, ze min Sasin lecial jakims samolotem, i uratowal sie z katastrofy - wniosek byl zamieszany w spisek wiec klamie .
To, ze min Sasin ma swiadkow na to, ze jechal samochodem, to juz fraszka, wszyscy sa zamieszani umoczeni, wszyscy urzednicy KP.
Przejdzmy do swietej knigi , i tego co tam wyryl przeor zakonu swietej maskirowki FYM.
Czy kwestia ciał na „miejscu katastrofy” nie budzi żadnych wątpliwości? Pamiętamy doskonale
zeznania świadków mówiących a to o braku ciał, a to o niewielkiej (jak na skalę tragedii) ich ilości.
Czy ktoś widział (wykonane choćby z helikoptera) zdjęcie pokazujące wszystkie ciała ofiar
na pobojowisku? Nie było czasu, by takie fotografie zrobić? Nie było okazji? Nie było jak? Ciała
ofiar przecież miały dopiero po paru godzinach być „wydobywane” i przenoszone, wedle relacji
świadków, do „wstępnej identyfikacji” do niebieskich namiotów. To pytanie zatem nadal jest
aktualne: dlaczego nie ma ani jednego zdjęcia (pobojowiska na Siewiernym) pokazującego i szczątki
lotnicze, i ciała wszystkich, podkreślam, wszystkich ofiar?
FYM pisze o watpliwosciach ale czy na watpliwosciach w przypadku gdy sie nie ma dostepu do zadnych materialow mozna cokolwiek trwalego zbudowac?
FYM pisze o zeznaniach swiadkow tych swiadkow vide Wisniewski, ktorzy mowia o braku cial lub o niewielkiej ilosci cial.
Brak zdjec helikoptera, nie ma ich fakt, ale jak na zdjeciach z helikoptera chcial FYM zobaczyc wszystkie powtarzam wszystkie ciala, z ktorych czesc byla wrecz zmasakrowana trudna do identyfikacji.
Nie ma zdjec z helikoptera, czesc swiadkow a wlasciwie tylko Wisniewski mowi o braku cial,bo byl po prostu z innej strony nie filmowal calego miejsca katastrofy wiec wg FYM a cial nie bylo!!!
A ludzie w to wierza, pozniej czytam, ze FYM to swietny analityk, ze w ksiazce jest wszystko udokumentowane ze ksiazka to faktografia!!!
Ostatnio zadalam pytanie maskirowiczom na jakich dokumentach opieral sie nasz przeor FYM, odpowiedzi nie dostalam, bo tez jedno na czym opieral sie FYM to to co znalazl w necie!!
A co z prokuratura, ktora prowadzi sledztwo (jak to temat na inna notke),ale to w prokuraturze sa zeznania, sa materialy ,zdjecia itd...
Wielokrotnie proponowalam FYM owi, by stawial pytania prokuraturze, ale na to nie mial najmniejszej ochoty .
Przy czym nasz genialny analityk opieral sie na tym co pasowalo do maskirowki, to co juz nie pasowalo albo pomijal albo dezawuowal.
Orzekal, ze swiadkowie sa niewiarygodni, koniec kropka.
Wysluchanie M Wierzchowskiego przed zespolem.
M.Wierzchowski mowil, ze gdy dotarl na miejsce katastrofy, kilka minut po wszedzie widzial ciala , ale co tam tego FYM widac nie doslyszal.
Mowil o stanie cial, mowil o postepowaniu Rosjan o wyciaganiu cial ,podziale miejsca katastrofy na sektory ukladaniu cial na folii itd...
Oprocz Wierzchowskiego na miejscu byli pracownicy konsulatu i borowcy.
Relacje borowcow zamiescil "Nasz Dziennik"
Borowcy nie widzieli, aby wynoszono z rumowiska ciała bądź rzeczy z samolotu. R. zaznacza też, że słyszał, iż była mowa o trzech karetkach, które wyjechały z lotniska. Oficerowie BOR przyznają, że po przybyciu na miejsce katastrofy robili zdjęcia i filmy aparatami fotograficznymi. Na miejscu w Biurze Ochrony Rządu na BSK zgrano te zapisy na nośnik, który po nadaniu klauzuli tajności załączono do meldunku dla szefa BOR - twierdzi K. Razem z przedstawicielami ambasady polskiej ustalali listę pasażerów Tu-154M, asystowali przy wydobyciu ciał i zabezpieczaniu dokumentów i broni oficerów BOR, którzy byli na pokładzie samolotu. Ich relacje dotyczące wyglądu ciał ofiar są zbieżne: ciała były opuchnięte (według oficerów BOR - w wyniku wewnętrznych urazów), umazane krwią i błotem, zmasakrowane tak, że trudno je było zidentyfikować. Miejsce zdarzenia podzielono na 13 sektorów, w każdym z nich pracowała jedna grupa śledcza. Ciała układano na folii rozścielonej w miejscach odpowiadających sektorom, na które podzielono wrak. Ciała z wraku zaczęto wynosić około godziny 15.00, pomoc funkcjonariuszy BOR polegała na odczytywaniu nazwisk z odnalezionych przy zwłokach dokumentów.
Z relacji Kazimierza Sz., kierowcy samochodu ewakuacyjnego, przesłuchanego 21 maja 2010 roku, wynika, że około godziny 14.00 trzech funkcjonariuszy BOR (Cezary K., Andrzej R. oraz Krzysztof P.) i trzech pracowników ambasady weszło na wrakowisko, by pomóc przy wyszukiwaniu ciał i ich identyfikacji. Chodziło o możliwość odczytania polskojęzycznych dokumentów. Około godziny 15.00 Sz. został oddelegowany do Witebska w celu zabezpieczenia przylotu i przejazdu premiera Donalda Tuska.
Ciała fotografowano, pobierano odciski palców. Jak wynika z tego, co mówił Andrzej R., około godziny 19.30 poproszono oficerów BOR, by zidentyfikowali ciało prezydenta. Z relacji innego oficera BOR Jarosława S., przesłuchanego 24 maja br., wynika, że informację o prawdopodobnym odnalezieniu ciała prezydenta BOR otrzymało już koło południa. R. przyznaje, że identyfikacja ciała prezydenta była utrudniona. Oficerowie nie byli pewni "na sto procent", rysy lewej, zachowanej części twarzy, kształt nosa, układ i kolor włosów wskazywały, że było to ciało prezydenta. Rosjanom powiedzieli, że prawdopodobnie jest to ciało prezydenta, ale nie potwierdzili tego. Tłumaczyli, że chcieli w ten sposób zachować kontrolę nad tym, co się z tym ciałem dzieje, żeby nie zabrali go jako zidentyfikowane - opowiadał R. Ciało prezydenta - jak twierdził - zobaczył wtedy, gdy już leżało na noszach. Było pozbawione ubrania i miało widoczne obrażenia. Dopiero na prośbę R. przykryto je prześcieradłem. Według Cezarego K., uszkodzenia ciała były duże, rozpoznał je po zachowanej części bocznej czaszki i twarzy. Zwłoki prezydenta były stosunkowo czyste. Oficerowie rozpoznali kolor włosów i fryzurę. Ciało było w całości, urwana była ręka. Cezary K. nie pamiętał która, ale na wysokości łokcia, orazjedna stopa.
No coz do tych zeznan FYM nie dotarl , wg niego cial nie bylo albo bylo niewiele .
A wiec manipulujac zeznaniami, podajac tylko co mu pasuje , FYM wmawial ludziom, ze cial nie bylo a w takim razie nie bylo katastrof na Siewiernym.
Zastanawiam sie jak to sie stalo, ze tyle osob mu uwierzylo?
Czy ludzie sa az tak naiwni, nie mysla samodzielnie , nie czytaja nic innego poza blogiem FYM a i tym co on im obwiesci?
Kojarzy mi sie to z jednym :z czytaniem naglowkow i paskow TVN , a pozniej powielanie tego jako wlasnych przemyslen.
Do reszty swietej knigi nie ma sie co odnosic ciala na Siewiernym byly od poczatku , mowia o tym swiadkowie polscy swiadkowie, wiec cala kniga oparta na manipulacji idzie tam gdzie jej miejsce do kosza .
Co jeszcze poraza ,poraza ogrom hipokryzji i zaklamania FYM a
Niniejszą książkę napisałem ku pamięci zarówno ofiar zamachu z 10 Kwietnia, jak i tych osób,
które zginęły w tajemniczych okolicznościach już w czasie oficjalnego pseudośledztwa
prowadzonego pod kremlowskim nadzorem (np. śp. E. Wróbel). „
Pamiec tych ofiar FYM i jego blogerzy non stop szargaja wrzutkami o tym, ze te ofiary zyja, atakami na Ich rodziny, ktore wycierpialy bardzo wiele .
Smierc E Wrobla rowniez ze Smolenskiem nie ma nic wspolnego, pisal o tym A.Scios , wiec wykorzystywanie tej smierci tragicznej smierci jest wyjatkowo obrzydliwe.
http://czarownica.salon24.pl/393198,recenzja-ksiazki-fym-a-czyli-krotka-notka-o-manipulacji

Prawda o Tragedii Smoleńskiej: ważne spotkanie z prof. Biniendą i posłem Macierewiczem.
"Spostrzeżenie w sprawie niespotykanej układności wobec Kremla jest bez wątpienia słuszne"
Rada Dyrektorów Kongresu Polonii Amerykańskiej przyjęła uchwałę, w której domaga się od rządu Donalda Tuska natychmiastowego wystąpienia o powołanie międzynarodowej komisji, która zbada przyczyny smoleńskiej katastrofy.
A ja ich i nie szukam, ale muszę sobie wyrobić zdanie więc to tylko w celach naukowych ,) Pzdr
PS
Nie znoszę GIN...ów za mocno "jałowcem" pachną. Pzdr
Ta "recenzja" to zwykły babski odwet na FYM-ie za coś, a to "coś" można sobie dośpiewać po komentarzach - u FYM-a i w różnych miejscach s24. I ma tyle wspólnego z recenzją co końcowe twierdzenie "Smierc E Wrobla rowniez ze Smolenskiem nie ma nic wspolnego, pisał o tym A.Scios" z czyimś twierdzeniem, że między obozem FYM-a i obozem A.Sciosa nie ma wojny.
Pisałam już dziś u Lancelota, że wiele osób ma problem ze zrozumieniem co to jest hipoteza i problem ten co chwila wraca jak bumerang. Prawie rok temu przy okazji którejś z rzędu zadymy odnośnie wyższości czyjejś hipotezy nad innymi, popełniłam na NE tekst :
http://contessabalcanese.nowyekran.pl/post/12259,blogerskie-sledztwa-smolenskie-co-jest-grane
Do dziś aktualny !
Czarownica raczej go nie czytała, a jeśli nawet to i tak nic by do niej nie dotarło. O ! Co innego gdyby go napisał A.Scios. Wtedy byłaby szansa.
Najśmieszniejsze jest to, że gdyby w powyższej "recenzji" dokonać kilku drobnych korekt to idealnie pasowałby do "Ostatniego lotu" Osieckiego. Tylko szkopuł w tym, że między Jasiem flanelą i czarownicą nie ma żadnych animozji (za to łączy ich np. poziom), a między nią i FYM-em ho hooooo !
Zaznaczam - niczyim adwokatem nie jestem, patrzę tylko i dostrzegam różne szczególiki. I czekam na chwilę gdy hipotezy hipotezami być przestaną.
Pozdrawiam.
"...Przejdzmy do swietej knigi , i tego co tam wyryl przeor zakonu s
wietej maskirowki FYM. ....To pytanie zatem nadal jest aktualne: dlaczego nie ma ani jednego zdjęcia (pobojowiska na Siewiernym) pokazującego i
szczątki lotnicze, i ciała wszystkich, podkreślam, wszystkich ofiar? ....
...............
Ich relacje dotyczące wyglądu ciał ofiar są zbieżne: ciała były
opuchnięte (według oficerów BOR - w wyniku wewnętrznych urazów),
umazane krwią i błotem, zmasakrowane tak, że trudno je było
zidentyfikować. ...... Ciała układano na folii rozścielonej
w miejscach odpowiadających sektorom, na które podzielono wrak. Ciała z wraku zaczęto wynosić około godziny 15.00, pomoc funkcjonariuszy BOR polegała na odczytywaniu nazwisk
z odnalezionych przy zwłokach dokumentów.
-------------------------------------------------------------------
Brawo Lancelot !
konsekwentne demaskowanie "maskirowki"
poprzez rzetelne, podawanie prawdy i faktów to właściwa sposób
do zwalczania ruskiej i wsiowej agresywnej agentury nieustannie
mącącej w głowach Polakom.
A wystarczy wziąć za przykład zwykłego, rzetelnego śledczego w skomplikowanym przypadku, który zmusza go do równoległej pracy nad kilkoma hipotezami. Czy do każdej jest przekonany ? Nie ! Mimo to robi co mu nakazuje obowiązek i korzysta ze wszystkich zdolności, którymi dysponuje. Mając przy tym pełną świadomość, że wszystkie w pewnej chwili mogą okazać się funta kłaków warte.
Niestety nad tym żaden krytykant w życiu się nie zastanowi, on będzie tylko bleblał na prawo i lewo i wściekał się, że nikt nie chce go traktować poważnie. Jego ego będzie cierpieć męki, dlatego on będzie się przyczajał by w pierwszej możliwej chwili strzelić z grubej rury i odegrać się za poniesione niegdyś "straty moralne".
Właśnie jak w przypadku powyższej "recenzji"...
Dokładnie tak samo, czytając te wypociny czarownicy, natychmiast skojarzyłem ją z tym oszustami i kłamcami, którzy wymyślili narrację do "Ostatniego lotu" a szczególnie właśnie z Janem Osieckim, który z tego TWarzystwa jest najbardziej medialnie aktywną i najbardziej załganą bolszewicką gnidą, na której prawie wszyscy blogerzy poznali się od pierwszych dni po tragedii smoleńskiej.
http://normalny.nowyekran.pl/post/49512,panika-w-obozie-mak-owskim-narasta
Pozdrawiam.
Lancelot:
"...Przejdzmy do swietej knigi , i tego co tam wyryl przeor zakonu s
wietej maskirowki FYM. ....To pytanie zatem nadal jest aktualne: dlaczego nie ma ani jednego zdjęcia (pobojowiska na Siewiernym) pokazującego i
szczątki lotnicze, i ciała wszystkich, podkreślam, wszystkich ofiar? ....
...............
Ich relacje dotyczące wyglądu ciał ofiar są zbieżne: ciała były
opuchnięte (według oficerów BOR - w wyniku wewnętrznych urazów),
umazane krwią i błotem, zmasakrowane tak, że trudno je było
zidentyfikować. ...... Ciała układano na folii rozścielonej
w miejscach odpowiadających sektorom, na które podzielono wrak. Ciała z wraku zaczęto wynosić około godziny 15.00, pomoc funkcjonariuszy BOR polegała na odczytywaniu nazwisk
z odnalezionych przy zwłokach dokumentów.
-------------------------------------------------------------------
Brawo Lancelot !
konsekwentne demaskowanie "maskirowki"
poprzez rzetelne, podawanie prawdy i faktów to właściwy sposób
na zwalczanie ruskiej i wsiowej agresywnej agentury nieustannie
mącącej w głowach Polakom.
Dodałbym tylko, że w tej "rywalizacji" nawet nie jest aż tak istotne, czy hipoteza FYM-a jest w 100% (a nawet w 10%) wiarygodna - najważniejsze jest stwierdzenie oczywistego faktu, że jego hipoteza jest, nie przesadzę, jak powiem: sto razy mocniej poparta argumentami merytorycznymi, niż raporty Anodiny i Millera razem wzięte!
A nawet gdyby aż tak mocno "nie trzymały się kupy" jego tezy - a trzymają się bardzo mocno - to ważny jest też fakt, że ŻADEN MAK-owski ekspert nie jest w stanie ich podważyć. Wobec tego typu merytorycznej argumentacji, makowsko/ruscy i millerowsko/polscy specjaliści, potrafią się zdobyć jedynie na polemikę z poziomu szympansów ... z wieży.
FYM odwalił kawał ciężkiej pracy i to jest fakt. I choćby tylko przez to należy mu się uznanie bo zrobił to solidnie. A przecież nie musiał...
Rozśmieszają mnie różne recenzje i recenzyjki odnośnie FYM-a po tym jak została upubliczniona symulacja profesorów Biniendy i Nowaczyka. Wtedy zaczęło się rozlegać na salonie już nie szczekanie antyFYM-ów, a wycie, że jego opracowanie to o kant dupy pobić, jakieś wstawki agenturalne leciały pod jego adresem, ot, polskie piekiełko. A symulacja właściwie co zrobiła ? Eliminując bajeczkę o pancernej brzozie... dała zielone światło między innymi hipotezie FYM-a.
Ale to są już bardzo subtelne niuanse by takie szczekaczki jak np. czarownica to dostrzegły.
Pozdrawiam.
To fakt: Ta GINI za mocno brzozą pachnie - i to brzozą pancerną prosto ze Smoleńska ... Ale co się dziwić, skoro to jakaś popłuczyna bolszewickiego cenzora:
"Wypada pozegnac Antoniego aviatora , coby sie zbytnio nie przemeczal klepaniem w klawisze."
http://czarownica.salon24.pl/393198,recenzja-ksiazki-fym-a-czyli-krotka-notka-o-manipulacji#comment_5755946
Pozdrawiam.
http://teoria-spisku.blog.onet.pl/Ciekawe-spojrzenie-na-katastro,2,ID409594711,n
Skoro uznamy ich - zgodnie ze stanem faktycznym - za zwykłych oszustów i kłamców, to wtedy już nie jest dziwne.
Oni nawet nie słyszeli lądowania polskiego Jaka-40 z dziennikarzami na pokładzie ani dwóch przelotów - tuż nad ziemią!!! - ruskiego Iła-76, który przygotowywał miejsce katastrofy ...
PS. Autorka (czarownica, gini?) tego paszkwilu na FYM-a stwierdziła z absolutną pewnością:
"Do reszty swietej knigi nie ma sie co odnosic ciala na Siewiernym byly od poczatku , mowia o tym swiadkowie polscy swiadkowie, wiec cala kniga oparta na manipulacji idzie tam gdzie jej miejsce do kosza ."
Idąc jej śladami "rozumowania":
Skoro czarownica bezczelnie kłamie o świadkach, którzy widzieli - jak sugeruje - wszystkie ciała i wierzy Wierzchowskiemu, który nie dość, że nie widział tego co miał pod nosem, to jeszcze długo nie wiedział, o której wydarzyła się katastrofa i świadomie kłamał w wielu sprawach, kręcą, opowiadając bezsensowne, pozbawione logicznego związku bzdury ... to jej powyżej przedstawione wypociny powinny znaleźć się jak najszybciej tam, gdzie ich miejsce, czyli w koszu na śmieci.
".....Gdyby był wybuch o jakim mówi pan Macierewicz to potężny huk
słyszalny byłby w promieniu 10 km....."
ODP.:
TYLKO RAZ, KILKA DNI POD ZAMACHU MEDIA PODAŁY RELACJE
DWÓCH PRZYPADKOWYCH NIEZALEŻNYCH ŚWIADÓW - ROSJAN,
KTÓRZY WIDZIELI DWA BŁYSKI I PODWÓJNY HUK
TOWARZYSZĄCE ZNIŻAJĄCEMU SIĘ TU154M Z PREZYDENTEM
I POLSKIMI ELITAMI. POTEM JUŻ NIGDY TYCH INFORMACJI NIE
POWTÓRZONO. JEŻELI WYBUCHY MIAŁY MIEJSCE NA WYSOKOŚCI
NP. 15 METRÓW TO ZASIĘG FALI DŹWIĘKOWEJ W ZALESIONYM
i PAGÓRKOWATYM (WĄWÓZ) TERENIE JEST NIEWIELKI I WYNOSI
KILKASET METRÓW.
--------------------------------------------------------------------------
stefan1977:
"....Kolejna sprawa to stan ciał, na co zwraca uwage FYM,znaczna
częśc z nich była w idealnym stanie ("jakby spali) patrzac na to
co zostało z samolotu to troche dziwne.
ODP.:
NIC W TYM DZIWNEGO NIE MA. NP. CIAŁA OSÓB PRZEBYWAJĄCYCH
W ZMOCNIONEJ SALONCE PREZYDENCKIEJ TUŻ ZA KOKPITEM BYŁY
LEPIEJ CHRONIONE NIŻ TE KTÓRE BYŁY W POBLIŻU MIEJSCA
ROZERWANIA KADŁUBA i ULEGŁY CAŁKOWITEMU ROZCZŁONKOWANIU.
Nawet dyskutować misie nie chce.
Pozdrawiam.
Mówienie o katastrofie w przypadku, gdy kilkanaście minut po niej ani ambasador Bar, ani technik Wiśniewski nie widzieli nawet jednej oderwanej kończyny czy kropelki krwi w przypadku, gdy na pokładzie było ok. 10 ton "ciał" jest niedorzeczne. Przy Al. Krakowskiej w 1981 roku nie było wybuchu a z drzew ściągano ludzkie wnętrzności. Cała ta Państwa dyskusja – jeśli chodzi o co niektórych dyskutantów – jest tyle warta, co codzienne dywagacje politologa Migalskiego.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i sugeruję zacząć myśleć samodzielnie.
" "... ani Wierzchowski, Bahr czy Kraśko (który był w hotelu przy lotnisku) nie słyszeli jak 90 tonowa maszyna rozpada sie w drobny mak.To troche dziwne."
Skoro uznamy ich - zgodnie ze stanem faktycznym - za zwykłych oszustów i kłamców, to wtedy już nie jest dziwne."
------------------------------------------------------------------
I na tym oczywistym stwierdzeniu "1normalnyczlowiek"-a
Polacy powinni poprzestać.
Gdyby oceniać po towarzystwie zebranym na blogu Martynki, KaNo, kilku innych, po wszystkich komunikatach, jakie podskórnie zostały tam przekazane, decyzja jest nieodwołalna. Obejmuje również, a może zwłaszcza, Zespół Parlamentarny pod przewodnictwem Posła Antoniego Macierewicza.
Gdyby oceniać po towarzystwie zebranym na blogu Martynki, po komentarzach, jakie tam się pojawiły, Zespół Parlamentarny miał od samego początku przypisaną rolę "wentyla bezpieczeństwa". To znaczy, organizatora emocji niepodległościowo nastawionych blogerów. Tych, dla których najważniejsze są wartości.
Czy taka hipoteza okaże się prawdziwa?
Dowiemy się po zaledwie kilku miesiącach. Po wysłuchaniach w Brukseli, po rezultatach tych wysłuchań, po rezultatach, choćby propagandowych, konferencji w Pasadenie. Jeżeli będzie jak do tej pory, to będzie znaczyło - zrozumieją to w końcu wszyscy blogerzy poza agenturą - że była od samego początku zakreślona czerwona linia. Linia, której Zespół Parlamentarny, ani sam Poseł Antoni Macierewicz, nie mogli przekraczać.
Oto ona - kwestionować raport Millera/MAK, obalać poszczególne twierdzenia tego raportu, ale nie zabierać się broń Boże za odkrywanie prawdy o 10.04.2010. Prawda miała być przez najbliższe 10-20 lat ukryta.
Stąd bierze się szczególna rola "Czerwonej strony Księżyca", stąd ataki na "poszukiwaczy prawdy", stąd kompletny brak zrozumienia dla dwóch dróg równoległych, z założenia przyjaznych sobie - ścieżki obalania raportu MAK oraz bezkompromisowego odkrywania prawdy.
Jeżeli powyższa hipoteza jest prawdziwa, to "Czerwona strona Księżyca" może być w niezwykle chamski sposób atakowana przez tzw "obrońców Zespołu Parlamentarnego". Właśnie przez nich.
"Obrońcy Zespołu Parlamentarnego" otrzymali zadanie - w najbardziej brutalny, chamski sposób tłumić uczucia blogerów oraz dezintegrować środowisko; wszelkimi sposobami tłumić nasze emocje, gasić (nieprawdopodobnym chamstwem) naturalne dążenie ludzi uczciwych do poszukiwania prawdy. Wszelkimi sposobami zohydzać wartości.
serdecznie pozdrawiam
Podaj no mi miły człowieku jeszcze jakiś przykład sytuacji w której po katastrofie ofiary wywozi się w trumnach, a jak już się spalisz nad poszukiwaniem takiej sytuacji, zastanów się po cóż te trumny sowietom mogły być.
Czym to trumny różnią się od standardowo używanych w takich sytuacjach worków na ciała.
Śmieszne są te próby udowadniania, że nie było inscenizacji tym, że nie ma na to, żadnej fotograficznej dokumentacji.
Gratulacja.
Pewne jest, że samolot nie może podlegać takiej destrukcji w wyniku awaryjnego lądowania w błotnistym terenie.
Jeśli nie było to naturalne, musieliśmy mieć do czynienia z zamachem.
Zamach można było przeprowadzić w różny sposób.
Jaki sposób przeprowadzenie zamachu 100% gwarantowałby skuteczność akcji?
Wybuch? nie bardzo
Indukowana awaria sprzętu, tym bardziej niesie za sobą szereg miejsc w których coś może pójść nie tak.
Co byłoby najprostsze i pewne?
a no właśnie, gdyby samolot był skierowany na inne lotnisko, a miejsce katastrofy było jedynie inscenizacją.
Do tego fragment komentarza prof.Nowaczyka :
"Będąc naukowcem byłem tylko blogerem na salonie24 do momentu ujawnienia swoich danych i współpracy z Zespołem. Do tego odnosiła się moja uwaga. Do tej pory nie podaliśmy przyczyny katastrofy, oprócz podważenia obu raportów staramy się również odtworzyć trajektorię samolotu w oparciu o dostępne dane. Analiz jest więcej niż zaprezentowanych do tej w telemostach.
Dane TAWS/FMS podane w protokole NTSB z imiennymi podpisami ekspertów amerykańskich należy przyjąć za prawdziwe dopóki nie wykaże się ich fałszerstwa. Do tej pory nikomu to się nie udało."
Całość tu:
http://fotoszop.salon24.pl/392213,ta-ostatnia-niedziela#comment_5748811